AKTUALNOŚCI  >  KOMUNIKATY  >  SZCZEGÓŁY
17.08.2016
Zmarł prof. Marek Kwiatkowski (1930-2016)

Marek Kwiatkowski urodził się 25 kwietnia 1930 roku w Caen we Francji, zmarł 10 sierpnia 2016 roku w Warszawie. Był historykiem sztuki, autorem wielu publikacji głównie poświęconych Warszawie, kuratorem, kustoszem i dyrektorem Łazienek Królewskich (1960-2008). Honorowy Obywatel m. st. Warszawy (2003).

W czasach PRL był aktywnym działaczem Stronnictwa Demokratycznego, wchodzącego w skład systemu partyjnego ściśle kontrolowanego przez PZPR. Członkostwo w tych strukturach umożliwiało i ułatwiało karierę zawodową.

W latach 1997 i 1998 został odznaczony Orderem Świętego Stanisława (kl. II i kl. I) przez Zbigniewa Kazimierza Dworaka, byłego ministra i wicepremiera w rządach powoływanych przez sprawującego urząd Prezydenta RP na Uchodźstwie Juliusza Nowinę-Sokolnickiego; w 2005 roku otrzymał resortowy Złoty Medal "Zasłużony Kulturze Gloria Artis"; był Kawalerem Orderu Uśmiechu.

Marek Kwiatkowski w latach 2003-2016 pełnił nieuznawaną, pozbawioną formalno-prawnych podstaw funkcję "wielkiego mistrza kapituły" Orderu Świętego Stanisława, którą przejął po Zbigniewie K. Dworaku - pierwszym pseudomistrzu w odłamie orderowym, wykreowanym w 1997 roku przez Stanisława Iwańczaka po jego konflikcie z VIII Wielkim Mistrzem Juliuszem Nowiną-Sokolnickim.

Stanisław Iwańczak i Zbigniew K. Dworak w przeszłości byli bliskimi współpracownikami Juliusza Nowiny-Sokolnickiego. Wszyscy wymienieni - gdy na emigracji zakończyło się pełnienie przez nich urzędów - poróżnili się; najpierw ministrowie z eksprezydentem, a w 2003 roku ministrowie między sobą.

Mając za sobą wieloletnią praktykę ministerialną w rządach Sokolnickiego, Stanisław Iwańczak nabrał przeświadczenia, że teraz w III RP - po 1990 roku i powrocie z emigracji do Polski - może i on zarządzać Orderem Świętego Stanisława, nie pytając o zgodę ówczesnego VIII Wielkiego Mistrza Juliusza Nowiny-Sokolnickiego. W tym też przekonaniu zapewne utwierdził go warszawski prokurator, do którego w 1997 roku donosił na Sokolnickiego, że bezprawnie nadaje on ordery. Ów prokurator poinstruował go następująco: "Jak pan chcesz, to sobie możesz nadawać też ordery. Tylko trzeba znaleźć odpowiednich…" (czytaj: S. Iwańczak, "Czy warto było wracać do Polski", Toruń 2007, s. 179).

Stanisław Iwańczak jako główny warszawski animator Stowarzyszenia (Dam i) Kawalerów Orderu Świętego Stanisława, zebrał więc wokół siebie grupę osób, która nazwała siebie "wielką narodową kapitułą" i mianowała konkurencyjnego (wobec Sokolnickiego) nowego "wielkiego mistrza", najpierw w osobie Zbigniewa Dworaka (1997), który dojeżdżał do Warszawy z USA (gdzie stale mieszka), a po jego odwołaniu w 2003 roku - Marka Kwiatkowskiego. Ta zmiana nastąpiła z chwilą, gdy skażeni "sokolnictwem" - jak to określa Iwańczak - emigracyjni ministrowie zaczęli spierać się między sobą o to, który z nich jest ważniejszy w Orderze Świętego Stanisława. Ważniejszym i sprawniejszym okazał się Iwańczak, który usunął z urzędu Dworaka i zamianował Kwiatkowskiego - oczywiście przy akceptacji "narodowej kapituły".

Andrzej Kępiński w książce "Zdrada Prezydenta Wałęsy & Co. Przyczynek do historii Polski", s. 210-211, (Jelenia Góra 2009), tak opisuje te rozłamowe okoliczności:

" Pod koniec dwudziestego wieku (…) organizację Orderu Świętego Stanisława na terytorium Polski Wielki Mistrz powierzył m. in. Zbigniewowi Kazimierzowi Dworakowi i Stanisławowi Iwańczakowi. Obaj byli ministrami w kilku rządach prezydenta Sokolnickiego, zasługiwali więc na zaufanie Wielkiego Mistrza. Tymczasem obaj go zdradzili. Próbowali przejąć władzę absolutną w Orderze. Ba, próbowali nawet utworzyć swój Order Świętego Stanisława, a Stanisław Iwańczak napisał zwyczajny donos na Sokolnickiego, zaadresowany do amerykańskiego Pentagonu. W donosie tym Iwańczak twierdził, iż Sokolnicki nie był prezydentem Polski i że nie jest on wielkim mistrzem Orderu Świętego Stanisława i że po prostu ośmiesza amerykańską generalicję odznaczając generałów Orderem Świętego Stanisława. W ten sposób Pentagon został zmuszony do przeprowadzenia śledztwa na okoliczność, czy Juliusz Nowina-Sokolnicki jest oszustem. Kiedy okazało się, że ponad wszelką wątpliwość Juliusz Nowina-Sokolnicki oszustem nie jest, bo był prezydentem II Rzeczypospolitej na uchodźstwie i Wielkim Mistrzem Orderu Świętego Stanisława, prezydent Bill Clinton osobiście pogratulował Orderowi sukcesów (...) [w piśmie z dnia 09.11.2000 roku]. Ta dyplomatyczna odpowiedź oznaczała klęskę Iwańczaka i Dworaka, ale nie koniec intryg w Polsce. (…) Do dziś natomiast skądinąd wydawałoby się poważny profesor, dyrektor Muzeum «Łazienki Warszawskie», prof. Marek Kwiatkowski, współdziałając z Iwańczakiem utrzymuje, że to on jest Wielkim Mistrzem Orderu Świętego Stanisława. I po swojemu działa wykorzystując swój państwowy urząd i państwowe Łazienki Królewskie (może sprawę powinni zbadać premier i prokuratura, bo kto płacił i komu za udostępnianie państwowych pomieszczeń na prywatne cele, na prywatne inwestytury"?

Marek Kwiatkowski swoją pozycję "wielkiego mistrza" budował nie zważając na obowiązujące w Orderze zasady rycerskie. Wespół z Dworakiem i Iwańczakiem dokonali nie tylko wspomnianych działań rozłamowych w całości Orderu Świętego Stanisława, ale także stosując różnego rodzaju "zachęty" wyprowadzili z Bractwa Orderu Świętego Stanisława m. in. członków Zarządu Głównego oraz Komandorii Lubelskiej (2002-2003). Do swojej grupy zwerbowali także ludzi z Komandorii Zagłębiowskiej (2008) w przeszłości przynależnej do Bractwa.

Życie i dokonania śp. Marka Kwiatkowskiego dobiegły końca. W dziejach odnowionego Orderu zapisze się on nie tylko jako przeciwnik VIII Wielkiego Mistrza Juliusza Nowiny-Sokolnickiego i jego uzurpatorski konkurent, ale przede wszystkim jako burzyciel jedności organizacyjnej Orderu Świętego Stanisława w Polsce.

wstecz



              Strona Bractwa Orderu Świętego Stanisława