AKTUALNOŚCI  >  WYDARZENIA  >  SZCZEGÓŁY
13.12.2018
Wyjaśnienia w sprawie Sokolnickiego i "hrabiego" Potockiego

Wobec pojawiających się różnych publikacji o działalności Juliusza Nowiny-Sokolnickiego oraz Jana Zbigniewa Potockiego w zakresie wykonywanych przez nich funkcji w Orderze Świętego Stanisława, w celu sprostowania błędnych informacji - wyjaśniam co następuje.

Juliusz Nowina-Sokolnicki (używający do lat 70. XX wieku nazwiska Juliusz Sokolnicki), wykorzystując rozbicie polskiej powojennej emigracji politycznej w Wielkiej Brytanii, w latach 1972-1990 sprawował urząd równoległego Prezydenta RP na Uchodźstwie (określając się również Prezydentem Wolnej Polski), obok Stanisława Ostrowskiego (1972-1979), Edwarda Raczyńskiego (1979-1986), Kazimierza Sabbata (1986-1989) i Ryszarda Kaczorowskiego (1989-1990). Miał niewielką grupę zwolenników i rzeszę przeciwników politycznych. Jego prezydentura nie była uznawana przez większość poskiego środowiska emigracyjnego w Wielkiej Brytanii, ani nie została uznana przez polskie władze w kraju. Powołując się na uprawnienia przysługujące Prezydentowi II RP, w 1979 roku wznowił on nadawanie Orderu Świętego Stanisława jako wyróżnienia państwowego, mianował się jego VIII Wielkim Mistrzem i wykonywał tę funkcję dożywotnio.

W dniu 15 września 1990 roku Sokolnicki wydał dekret, w którym wydzielił Order Świętego Stanisława spod jurysdykcji Rzeczypospolitej Polskiej i utworzył własny "Suwerenny Order Świętego Stanisława" jako "międzynarodowe odznaczenie rycerskie, poświadczające braterstwo mężów wszystkich wiar i ras". Członkowie i sympatycy Bractwa Orderu Świętego Stanisława przyjmowali od Juliusza Nowiny-Sokolnickiego wyróżnienia do 2001 roku, przy czym nadania te zostały później zakwestionowane i poddane weryfikacji przez jedynie uprawnione, legalnie działające w Polsce organy statutowe Bractwa Orderu Świętego Stanisława.

Negatywne stanowisko polskiego środowiska Dam i Kawalerów Orderu Świętego Stanisława (współpracujące w tym czasie z Bractwem) wobec poczynań Sokolnickiego wyrażone zostało między innymi w doręczonych mu dwóch pismach z dnia 9 kwietnia 2001 roku, w których - jako Wielki Przeor dla Polski oraz ówczesny przewodniczący Zarządu Głównego Polskiego Związku Kawalerów Orderu Świętego Stanisława (także kurator Bractwa) - między innymi stwierdziłem:

"Myślę, że czas który został mi dany dla współpracy z Panem nie był całkiem zmarnowany. Przede wszystkim zdołałem zorientować się, że działa Pan jako »Książę Wielki Mistrz« nie posiadając obecnie żadnych formalnych podstaw. Działa Pan »siłą rozpędu« nadaną sobie w czasie pełnienia w przeszłości funkcji Prezydenta RP na Uchodźstwie (1972-1990). Wykorzystując ten urząd reaktywował Pan w 1979 r. nadawanie Orderu Świętego Stanisława, mianując się przy tym jego Wielkim Mistrzem. Oczywiście, Pańskie prezydenckie dokonania oceni historia. My zaś dzisiaj w Polsce możemy stwierdzić tylko tyle, że Pańska prezydentura nie została uznana ani przez Sejm, ani przez Rząd, ani też przez obecnego Prezydenta. Nie uznaje Pana jako byłego Prezydenta również Kościół. Zapewne istnieją ku temu przyczyny, które nie są jeszcze znane szerszemu ogółowi. Ale niezaprzeczalne fakty są właśnie takie, czy się to Panu podoba czy nie. Jak wiemy działalność prezydencką zakończył Pan w grudniu 1990 r. Z tą chwilą utracił Pan wszelkie formalne podstawy do pełnienia funkcji Wielkiego Mistrza Orderu Świętego Stanisława, który w latach 1979-1990 był orderem państwowym (na Uchodźstwie). Powoływanie się przez Pana na swój »dekret« z 15 września 1990 r., którym wyłączył Pan Order Świętego Stanisława z odznaczeń Rzeczypospolitej i mianował Pan sam siebie »Księciem Wielkim Mistrzem« tego Orderu jest kardynalnym nadużyciem stanowiska państwowego jakie Pan wówczas pełnił. Ja i Polski Związek Kawalerów Orderu Świętego Stanisława zdecydowanie odcinamy się od takich niedopuszczalnych kombinacji dobrem kultury narodowej. To rzecz wręcz niewiarygodna, aby osoba mieniąca się byłym Prezydentem RP mogła dopuścić się czegoś takiego! Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której obecnemu Prezydentowi III RP na trzy miesiące przez upływem kadencji przyszedłby do głowy pomysł wyłączenia z odznaczeń państwowych na przykład Orderu Orła Białego!? Chyba zbyt długo przebywa Pan poza krajem i zapomniał Pan, że w Polsce są jeszcze patrioci, dla których symbole narodowe są świętością! Natomiast próba ich zawłaszczenia - świętokractwem! Pan takiego świętokractwa się dopuścił na Orderze Świętego Stanisława, co w całej rozciągłości dyskwalifikuje Pana nie tylko jako Wielkiego Mistrza tego Orderu, ale nawet jako ewentualnego kandydata na tę funkcję. Wszyscy przyzwoici ludzie muszą zrzec się otrzymanego od Pana po 1990 r. Orderu Świętego Stanisława. A konieczność ta wynika z oczywistej prawdy, którą dobrze oddaje polskie przysłowie: »I ten złodziej, co kradnie, i ten, co złodziejowi drabinę trzyma«.
Były Wielki Mistrzu!
Pozwoli Pan, że nie podzielę spostrzeżeń jakie raczył Pan wyartykułować w zakresie mojego przewodniczenia Polskiemu Związkowi Kawalerów Orderu Świętego Stanisława. Niestety, ale ma Pan złych informatorów i nie ma Pan właściwej orientacji w tym zakresie. A poza tym, nie ma Pan najmniejszego prawa do ingerowania w wewnętrzne sprawy tej organizacji. Polski Związek Kawalerów Orderu Świętego Stanisława jest organizacją, która rządzi się własnym, Statutem i polskim prawem, a Panu nic do tego.
(...)
Wobec powyższego, zawiadamiam Pana, że z dniem 9 kwietnia 2001 roku został Pan pozbawiony wszelkich odznaczeń, stopni i funkcji w polskim Orderze Świętego Stanisława oraz wykluczony ze światowego grona Kawalerów i Dam polskiego Orderu Świętego Stanisława".

Czytelnikowi niezorientowanemu w stanie organizacyjnym Orderu Świętego Stanisława w Polsce w 2001 roku (tzn. w okresie kiedy cytowane pisma zostały zredagowane) wyjaśniam, że w tym czasie jako Wielki Przeor dla Polski reprezentowałem dwa legalnie funkcjonujące stowarzyszenia: przewodniczyłem Polskiemu Związkowi Kawalerów Orderu Świętego Stanisława oraz kierowałem Bractwem Orderu Świętego Stanisława (wówczas) jako kurator sądowy i w ich imieniu wypowiadałem się w korespondencji i rozmowach z Juliuszem Nowiną-Sokolnickim.

Pogląd wyrażony w pismach z dnia 9 kwietnia 2001 roku został zawarty również w sprawozdaniu Zarządu Głównego Polskiego Związku Kawalerów Orderu Świętego Stanisława za okres od 15 kwietnia 2000 r. do 7 kwietnia 2001 r., którego istotne fragmenty zostały opublikowanie w Biuletynie Kawalerów Orderu Św. Stanisława Nr 6 z maja 2001 r. W dokumencie tym jednoznacznie zakwestionowano prowadzoną przez Sokolnickiego działalność orderową, wskazując jeszcze inne powody zerwania z nim współpracy. Są to:
- Juliusz Nowina-Sokolnicki w latach 1991-1999 nie posiadając żadnych ku temu uprawnień, wydał zgodę na wprowadzenie poza granicami kraju niedopuszczalnych zmian w wizerunku Orderu Świętego Stanisława (USA, Rosja, Ukraina).
- Juliusz Nowina-Sokolnicki wprowadził do Orderu Świętego Stanisława własne praktyki i statuty, którymi zmienił literę i ducha królewskiego Statutu z 1765 r. przypisując temu symbolowi wymiar fałszywego ekumenizmu "wszystkich wiar i religii" oraz funkcję zakłamanego internacjonalizmu.
- Juliusz Nowina-Sokolnicki chce być uznawanym za Wielkiego Mistrza Orderu Świętego Stanisława, nie poddając się żadnej weryfikacji czy akceptacji. Zapomina przy tym, że osobę wielkiego mistrza każdej rycerskiej (czy orderowej) organizacji o proweniencji chrześcijańskiej muszą cechować pozytywnie wyróżniające go atrybuty etyczno-moralne. W przypadku bractwa założonego ku czci katolickiego świętego, patrona ładu moralnego i ładu społecznego, biskupa i męczennika Stanisława ze Szczepanowa, takim wielkim mistrzem na pewno nie może być osoba żyjąca w cywilnych związkach małżeńskich.
- Juliusz Nowina-Sokolnicki w okresie od grudnia 1955 r. do lipca 1956 r. utrzymywał stałe kontakty ze służbami PRL. Sprawą tej agenturalnej współpracy zajął się Sąd Honorowy Rzeczypospolitej Polskiej, który w swoim orzeczeniu z dnia 19 lutego 1957 r, stwierdził, że Juliusza Sokolnickiego uznaje się winnym za działanie w sposób nie licujący z honorem i godnością członka Rady Rzeczypospolitej Polskiej i zakazuje mu się czasowo uczestnictwa w pracach Rady.
- Juliusz Nowina-Sokolnicki w okresie współpracy z Bractwem Orderu Świętego Stanisława i Polskim Związkiem Kawalerów Orderu Świętego Stanisława nie przestrzegał ustalonych wspólnie z nim zasad współdziałania z organami statutowymi tych organizacji, co w szczególności dotyczyło nadawania oraz pozbawiania Orderu Świętego Stanisława w odniesieniu do osób zamieszkałych w Polsce.

W efekcie podniesionych pod adresem Sokolnickiego zarzutów - przy pomocy osób wątpliwej konduity - podjął on, niejako w rewanżu, kroki destrukcyjne (znane z jego wcześniejszej działalności na emigracji), które doprowadziły do rozbicia organizacyjnego i powstania nowych grup orderowych nie mających żadnego powiązania z królewską ideą Orderu Świętego Stanisława (poza nadawanymi sobie nazwami, odwołującymi się do tego Orderu).

Stanowisko polskich władz Orderu z 2001 r. wobec decyzji organizacyjnych i nadań orderowych Juliusza Nowiny-Sokolnickiego znalazło potwierdzenie w zapisach art. 12 i art. 13 obowiązującej Konstytucji Orderu Świętego Stanisława promulgowanej dnia 8 maja 2012 roku, przy czym wynikające z nich konsekwencje zostały rozszerzone na okres do końca jego działalności, to jest do 17 sierpnia 2009 roku (data śmierci Sokolnickiego). Sokolnicki bowiem - pomimo braku akceptacji dla jego osoby - nadal wykonywał funkcję VIII Wielkiego Mistrza Suwerennego Orderu Świętego Stanisława, dezorganizując struktury orderowe w Polsce.

Skutkiem rozbijackich poczynań Sokolnickiego na terenie Polski, działają dzisiaj różni uzurpatorzy mieniący się "wielkimi mistrzami", "zastępcami wielkich mistrzów" tudzież "wielkimi przeorami", "przeorami" itp., którzy swoją aktywnością wprowadzają w błąd wielu szczerych zwolenników idei Orderu Świętego Stanisława. Oczywiście, każdy ma prawo wyboru z kim się brata i z kim przestaje. Zalecam jednak, aby zanim ktoś przyłączy się do którejś z tych odszczepieńczych grup orderowych, najpierw zapoznał się z Kodeksem Fundamentalnym Orderu Świętego Stanisława, czyli Statutem królewskim Orderu z 7 maja 1765 r., Konstytucją Orderu z 8 maja 2012 r. i aktualnym Statutem Bractwa Orderu Świętego Stanisława, po to, aby zaczerpnął wiedzy, czym jest autentyczny Order Świętego Stanisława i kto dzisiaj jest jego prawowitym i legalnym reprezentantem. Wszak należy pamiętać, że Order Świętego Stanisława jest tylko jeden i jego Wielki Mistrz jest jeden.

Na koniec, ku przestrodze Czytelników zainteresowanych Orderem Świętego Stanisława, zwrócę uwagę na osobę tzw. wielkiego mistrza (jednego spośród kilku uzurpatorów), nie mającego żadnego rzeczywistego tytułu do tej funkcji. Otóż niejaki "hrabia" Jan Zbigniew Potocki, powołuje się na jakieś nominacje, które miał otrzymać od Sokolnickiego w szpitalu w Colchester na dwie doby przed jego śmiercią. Otóż, Juliusz Nowina-Sokolnicki, który zmarł 17 sierpnia 2009 roku o godzinie trzeciej nad ranem, miał mu wystawić dokument z datą 15 sierpnia 2009 roku, do czego nie był uprawniony. Nie wiemy, czy Sokolnicki zrobił to w pełni świadomie, czy nie (wszak był ciężko chory i umierający), niemniej podsunięto mu jakiś tekst do podpisania, na który teraz powołuje się Jan Zbigniew Potocki. Przypomnijmy, że Potocki zorientowawszy się, że wiekowy i schorowany Sokolnicki może wkrótce odejść z tego świata postanowił postarać się od razu o najwyższą klasę Orderu Świętego Stanisława, pomimo, że wcześniej nie angażował się w żadną działalność Bractwa Orderu Świętego Stanisława, ani Polskiego Związku Kawalerów Orderu Świętego Stanisława (nikt go w tych organizacjach nie znał). Zadziałał jednak skutecznie, nawiązując bezpośredni kontakt z samym "VIII Wielkim Mistrzem" Sokolnickim w odpowiednim miejscu i czasie. Jakich użył argumentów, tego też nie wiemy. Mówi się, że podobno oglądając wspólnie stare fotografie, uznali, że są dalekimi krewnymi, co miało wystarczyć do przekonania Sokolnickiego (choć trudno w to uwierzyć) do walorów osobowych Potockiego. W efekcie, Potocki pod koniec października 2008 roku załatwił sobie "Krzyż Wielki Suwerennego Orderu Świętego Stanisława", a za kilka miesięcy potem, od pozostającego już na łożu śmierci Sokolnickiego - uzyskał mianowanie na jego następcę w tym Orderze. A zatem, musimy wiedzieć, że Jan Zbigniew Potocki jako "dziedzic" orderowy Sokolnickiego, uzyskał nominację na "wielkiego mistrza" prywatnego tzw. Suwerennego/Królewskiego vel Międzynarodowego/Światowego odłamu Orderu Świętego Stanisława. Jan Zbigniew Potocki, ani jego nominaci (zastępcy, przeorowie itp.) nie mają nic do powiedzenia w historycznym i autentycznym Orderze Świętego Stanisława, nad którym pieczę sprawuje wyłącznie Bractwo Orderu Świętego Stanisława z siedzibą w Krakowie. O tych istotnych różnicach i uwarunkowaniach trzeba pamiętać. Order Sokolnickiego nazwany przez niego "Suwerennym Orderem Świętego Stanisława" obecnie w Polsce (w zależności od grupy) nosi nazwę "Królewski Order Świętego Stanisława BM", "Order Świętego Stanisława BM", a kilka lat wcześniej (jak wyżej wspomniałem) był też nazywany "Międzynarodowym" lub "Światowym" ̵ jest ideowo zupełnie inną organizacją w stosunku do tej, którą powołał do życia król Stanisław August Poniatowski. Juliusz Nowina-Sokolnicki bowiem przekształcił Order w międzynarodowe odznaczenie poświadczające braterstwo "wszystkich ludzi różnych wyznań i ras" i zlikwidował obowiązek dozgonnej i nienaruszonej wierności Rzeczypospolitej, na co szczególny nacisk położył ostatni król Polski w Statucie orderowym z 7 maja 1765 roku. W ten sposób Sokolnicki całkowicie wypaczył ideę Orderu Świętego Stanisława, który jednoznacznie ma polski i narodowy charakter oraz dedykowany jest katolickiemu świętemu, patronowi ładu moralnego oraz głównemu patronowi Polski.

Analizując przypadek Potockiego, musimy zwrócić uwagę na fakt, że Juliusz Nowina-Sokolnicki w 2009 roku, poza swoim prywatnym "Suwerennym Orderem Świętego Stanisława" nikogo już nie reprezentował oprócz siebie. Jego nominacje i wyróżnienia z tego okresu, nie mają żadnego znaczenia w porządku organizacyjnym Orderu Świętego Stanisława. Niezależnie od tego, czy będziemy go uznawali jako byłego Prezydenta RP na Uchodźstwie, czy nie - w tym czasie również tym prezydentem nie był. Nie mógł zatem skutecznie nominować na ten urząd swojego następcy na wypadek śmierci, jak to czynili inni Prezydenci RP na Uchodźstwie w oparciu na Konstytucję z 1935 roku. Jan Zbigniew Potocki powołując się również na taką nominację i twierdząc, że on jest teraz Prezydentem II RP, po prostu ośmiesza się. Przy okazji, swoimi błazeństwami w tym zakresie, ośmiesza Order Świętego Stanisława. Przypomnę, że Juliusz Nowina-Sokolnicki władzę prezydencką przekazał dokumentem z dnia 11 listopada 1990 roku na rzecz Lecha Wałęsy. Od tego czasu, zawsze twierdził, że jest osobą prywatną. Taką wiedzę uzyskałem bezpośredniego od Sokolnickiego w okresie współpracy z nim w latach 1996-2001, a więc zanim jeszcze pojawił się u niego w Colchester "hrabia" Jan Zbigniew Potocki z pomysłem nadania mu Orderu a potem nominacji na "wielkiego mistrza" Orderu oraz - jak twierdzi - także na następcę "Prezydenta II RP". Zainteresowanych odsyłam do moich artykułów z dnia 22.12.2015 r. oraz z dnia 22.02.2017 r. opublikowanych na portalu www.swst.pl pod tytułem "25 lat Prezydentury III RP" i "Tropem legalizmu powojennych władz II RP".

"Hrabia" Jan Zbigniew Potocki wciąż szuka dla siebie miejsca w Orderze Świętego Stanisława i w polityce. Od początku, gdy "wystartował" ze swoją nominacją na "wielkiego mistrza" Orderu napotkał opozycję ze strony Waldemara Wilka, też "hrabiego" i nominata Sokolnickiego na "wielkiego mistrza" z tym, że z wcześniejszego okresu, bo postanowienie takie zawarł w testamencie z dnia 21 sierpnia 2008 r. oraz w "Dekrecie No 4/2008" z dnia 5 września 2008 r. (wtedy Sokolnicki nie był jeszcze umierający). Oprócz tego, powołana za życia Sokolnickiego grupa o nazwie Rada Regencyjna (w której działała ostania żona Sokolnickiego - Avril) już w lutym 2010 r. wydała dekret o odwołaniu Jana Zbigniewa Potockiego z funkcji "wielkiego mistrza" Orderu. Z kolei 5 lipca 2017 r., Jan Zbigniew Potocki - chcąc wzmocnić własną pozycję w Orderze - podpisał "Akt Zjednoczenia Organizacji" z innym "wielkim mistrzem" Marianem Królem, byłym wojewodą poznańskim w stanie wojennym. To "zjednoczenie" nie trwało jednak zbyt długo, bo już 2 grudnia 2017 r. jegomość "hrabia" Potocki wydał swój "Dekret nr 01/2017", w myśl którego "odstępuje od porozumienia i anuluje wszelkie nominacje oparte na tym porozumieniu". Nadto stwierdza, iż "Zakazuje się również używania widocznych insygniów orderowych przez członków wszystkich oddziałów organizacji Pana Mariana Króla oraz stosowania sekwencji nazewnictwa mogących się kojarzyć z Orderem Świętego Stanisława BM". Tak więc teraz grupa o nazwie "Królewski Order Świętego Stanisława BM" dowodzona przez Mariana Króla i jego pomocników, ze swoją działalnością organizacyjną zapewne będzie musiała zejść do podziemia. Sprawa stała się poważna, bo Jan Zbigniew "hrabia" Potocki nie tylko, że - jak twierdzi - jest w Polsce jedynym legalnym "Prezydentem", to ostatnio stworzył sobie jeszcze polityczne zaplecze - Partię II RP. A jeśli poważnie potraktujemy jego wypowiedzi nagrane na wielu filmikach zamieszczanych w Internecie - jest się czego obawiać. Jedynym pocieszeniem dla nas wszystkich jest chyba to, że Jan Zbigniew Potocki w ostatnich wyborach na Prezydenta Warszawy uzyskał zaledwie 0,24 % głosów. Wygląda na to, że warszawiacy dali Janowi Zbigniewowi Potockiemu trafne pouczenie, aby dał sobie spokój z prowadzoną przez siebie polityką. Powinien dać sobie spokój także z Orderem Świętego Stanisława. A parafrazując słowa klasyka dodam: Panie "Hrabio" i "Prezydencie II RP" - nie idźcie tą drogą!
 
IX Wielki Mistrz Orderu Świętego Stanisława
Stanisław Pagacz OSS

wstecz



              Strona Bractwa Orderu Świętego Stanisława