AKTUALNOŚCI  >  WYDARZENIA  >  SZCZEGÓŁY
07.03.2015
250. rocznica ustanowienia Orderu Świętego Stanisława

7 maja 2015 roku mija 250 lat od dnia ustanowienia Orderu Świętego Stanisława, jednego z najważniejszych polskich historycznych znaków zaszczytnych. Ten wyjątkowy dzień jest świętem nas wszystkich - miłośników narodowej tradycji i kultury. W dziejach Orderu Świętego Stanisława odzwierciedlają się bowiem burzliwe losy naszego Państwa i Narodu, stanowią one mikroodbicie epoki z okresu od końca Pierwszej do początków Trzeciej Rzeczypospolitej. Dla ogółu Kawalerów Orderu, to także wyjątkowa okazja, aby zastanowić się nad funkcją, znaczeniem i kondycją odrodzonego Orderu Świętego Stanisława.

Przypomnijmy:

Nagradzanie osób za czyny męstwa, poświęcenia czy mądrości, ma tradycję sięgającą czasów starożytnych. W wiekach średnich znane były odznaki wyróżnień noszone na zbrojach i płaszczach rycerskich, a później przewieszane na łańcuchach i wstęgach. W tym czasie "ordery" były też oznaką przynależności do stowarzyszeń (bractw, związków) osób stanu rycerskiego. Z upływem czasu zostały one związane z nadawaniem odznaczonym praw szlacheckich. Wyróżnieni tworzyli grono kawalerów danego orderu, a ich zarząd stanowiły kapituły orderowe. Głową i suwerenem orderu był wielki mistrz. Nasze Bractwo jest stowarzyszeniem, które wpisuje się w tę tradycję.

Początkowa niechęć polskiej szlachty do odznaczeń minęła już w połowie XVIII wieku, a wzrost ambicji orderowych sprawił, że król Stanisław August w kilka miesięcy po objęciu tronu ustanowił nowy order - Order Świętego Stanisława. Król, aby mógł sprawnie działać, potrzebował zwolenników wśród szlachty i magnatów, a tego wsparcia brakowało mu od początku. Rolę narzędzia politycznego do umiejętnego pozyskiwania stronników w kręgach ludzi zaangażowanych w sprawy państwowe - spełniał właśnie nowo ustanowiony Order Świętego Stanisława. W ten sposób obdarowani Orderem tworzyli rodzaj organizacji społecznej, wspierającej władcę w realizacji jego programu politycznego. W monarchiach ordery tworzyli i tworzą ludzie najbardziej pożyteczni dla korony i królestwa, w republikach zaś - analogicznie - ludzie najbardziej zasłużeni dla narodu i państwa. Ta prawidłowość winna zostać zachowana.

Podstawowe założenia ideowe Orderu zostały zapisane w królewskim Statucie. Z tego dokumentu wypływa zasadnicze przesłanie twórcy i założyciela Orderu, w nim został wskazany kierunek działań i ich patron oraz przyjęta została obowiązująca dewiza "Praemiando Incitat" - jedna z najpiękniejszych i najlepiej oddających istotę i funkcję wyróżnień orderowych. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że współcześnie reaktywowany Order wzbudza tak szerokie zainteresowanie nie tylko wśród Polaków, ale także przedstawicieli innych narodów.

Król Stanisław August miał świadomość tego, iż św. Stanisław BM w sposób niezwykle potężny czuwa nad Polską i Polakami oraz tymi, którzy zostają poddani pod jego patronat. Dał temu wyraz zapisując w Statucie, iż tworzy Order "na wiekopomny wdzięczności dowód, za tak znakomite łaski i wstawiania się za nami do Boga, jako i na większe dla królestwa i poddanych zjednanie od niego pomocy". Taka dedykacja Orderu jednoznacznie zwraca naszą uwagę na te wartości, którym od wieków patronuje św. Stanisław BM. Od ich przestrzegania w życiu publicznym i prywatnym zależy pomyślność państw i narodów. Kto tego nie rozumie, niech nie angażuje się w działalność orderową, bo nie tylko, że sam nic nie zyska, to jeszcze innym zaszkodzi.

Każda przez wieki trwająca organizacja ma wzloty i upadki. Czas zaborów był okresem tragicznym w ojczystej historii, a czasem upadku dla Orderu Świętego Stanisława. Wyrażał się w tym, że aż pięciu jego Wielkich Mistrzów było ciemiężycielami Polaków, a czterech z nich Order ten zrusyfikowało. Był to jednak efekt militarnej przemocy, na którą Kawalerowie Orderu Świętego Stanisława nie mieli wpływu.

W Drugiej Rzeczypospolitej, odwołującej się do historycznej tradycji i rekonstruującej swą dawną przeszłość - zabrakło miejsca i woli władz państwowych do odnowienia Orderu Świętego Stanisława. Przyczyn w tym zakresie należy poszukiwać raczej w sferze ideowej, a nie w fakcie deprecjacji Orderu przez rosyjskiego zaborcę (o czym najczęściej się wspomina). Ten sam los bowiem spotkał Order Orła Białego, jak też Order Virtuti Militari, a mimo to, zostały one odnowione (1921, 1919). Ten błąd usiłujemy naprawić od 1979 roku, ale wciąż z mizernym skutkiem.

Od nominacji pierwszych Kawalerów Orderu przez króla jako I Wielkiego Mistrza do aktualnych nominacji Kawalerów i Dam Orderu przez IX Wielkiego Mistrza, mamy przez pokolenia i z wielkim trudem budowany łańcuch braterstwa orderowego, którego celem jest praca na rzecz lepszego życia, naszego i naszych przyjaciół. Ów "łańcuch" powinien mieć ten sam kształt ideowy, który zaszczepił król Stanisław August. Ciągle zatem sięgajmy po lekturę Statutu z 1765 roku i jego aktualizację, czyli Kodeks Fundamentalny Orderu Świętego Stanisława po raz pierwszy wprowadzony w życie 8 stycznia 2013 roku. Kodeks Fundamentalny został stworzony po to, by wskazać odpowiedni kierunek działania, który zarówno respektuje wolę i zamiary królewskie jak i dostosowuje je do współczesnych realiów społeczno-politycznych.

Nie czyńmy z siebie trybunału wymierzającego sprawiedliwość historii. Autentyczny patriota, akceptuje historię własnego narodu taką, jaka ona jest. Nie widzi potrzeby eliminowania z niej faktów także tych, które lepiej żeby nie zaistniały. Dawne wydarzenia są elementami tradycji, łącznikiem z czasami minionymi, których zachowanie ciągłości jest podstawą przyszłości - także w Orderze Świętego Stanisława. Należy więc otwarcie przyznawać się do pełnej historii Orderu, jakąkolwiek ona była, z dobrymi i złymi okresami. To jest nasze dziedzictwo. Tak - podkreślmy to - nasi zaborcy byli Wielkimi Mistrzami zabranego Polakom Orderu Świętego Stanisława, ale byli tak, jak złodziej jest posiadaczem rzeczy skradzionej. Imperialne zapędy carskiej Rosji odcisnęły się nie tylko w dziejach naszego Orderu. Nawet tak znakomita organizacja rycerska jak Zakon Maltański w swej historii również ma rosyjskiego Wielkiego Mistrza; był nim cesarz Paweł I w latach 1798-1801. Tak jak w trudnym okresie zaborów, tak i dzisiaj, karta naszego Orderu Świętego Stanisława nie została zamknięta. Nadal piszemy na niej polskie dzieje.

Dziś gdy obserwujemy rozdrobnienie organizacyjne w Orderze Świętego Stanisława warto przypomnieć, że celem ogólnym każdego stowarzyszenia wzorowanego na zakonach rycerskich, jest jedność i współdziałanie. Im trwalsze więzy między członkami orderu (czyli zakonu), tym większa skuteczność wspólnych przedsięwzięć. Jednolitość działania przy wzmożonej aktywności członków - czyni organizację silną i zdolną do realnego wpływu na bieg wydarzeń w kraju. Nasza dzisiejsza słabość organizacyjna wzięła początek w rozbiciu polskich struktur Orderu Świętego Stanisława w wyniku decyzji VIII Wielkiego Mistrza Juliusza Nowiny-Sokolnickiego, wprowadzonej z dniem 1 stycznia 2001 roku jego Dekretem Nr 1/2001 zatytułowanym "Reorganizacja Orderu Świętego Stanisława w Polsce". Skutki tej fatalnej decyzji odczuwamy do dzisiaj.

Musimy zdecydowanie przeciwstawić się wszelkim deformacjom insygniów Orderu Świętego Stanisława, tak z przeszłości dalszej (1832-1917) jak i bliższej (1991 i nast.) i dążyć do uporządkowania tej kwestii w skali międzynarodowej. Order Świętego Stanisława może i powinien przyciągać inne narody, ale poprzez jeden znak Orderu, który jest niezmienny od 1765 roku. Powiedzmy wprost: te osoby, które nie dbają o polską formę znaków orderowych oraz ci wszyscy, którzy akceptują bądź propagują obce symbole w Orderze Świętego Stanisława, a także ci, którzy podejmują współpracę z grupami kultywującymi carski wizerunek naszego Orderu - dopuszczają się zdrady. Wszystkie te osoby, stają się niegodne polskiego Orderu Świętego Stanisława i nie ma dla nich miejsca w naszym środowisku.

W ramach okolicznościowej refleksji o stanie spraw Orderu Świętego Stanisława zwróćmy uwagę na wielość powstających i upadających kapituł Orderu, tworzonych zawsze wokół tzw. wielkich mistrzów. Pomijając destrukcyjny aspekt takich działań, zauważmy kim są owi pseudomistrzowie i jakimi sposobami sięgają po te funkcje? Wskazując na potrzebę zachowania historycznych założeń ideowych, odpowiedzmy sobie, czy wielkim mistrzem Orderu Świętego Stanisława może zostać ktoś, kto aktywnie służył komunistom z PZPR-u (notabene programowo zwalczającym Kościół) w ramach swojej przynależności do sojuszniczych ugrupowań, czyli Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego bądź Stronnictwa Demokratycznego? Kto zna historię PRL-u dobrze wie, że ZSL i SD były jedynie partiami satelickimi wobec PZPR - "przewodniej siły społeczeństwa", wspólnie realizującymi ten sam znienawidzony ustrój polityczny. I choćby ci ludzie zmienili przekonania i w dobrej wierze podjęli działalność w Orderze Świętego Stanisława - to już ta "skaza" na życiorysie eliminuje ich z aspirowania do objęcia funkcji wielkiego mistrza. A czy może być wielkim mistrzem Orderu ktoś, kto pod rządami junty gen. Wojciecha Jaruzelskiego był na przykład wojewodą w stanie wojennym (1981-1983)? Ktoś taki przecież brał czynny udział w wojnie wypowiedzianej własnemu narodowi w imię ocalenia komunistycznego reżimu i wiecznej przyjaźni ze Związkiem Radzieckim? Czy mogą tu być jakieś wątpliwości? Wielki mistrz ma stanowić szlachetny wzór osobowy, a nie symbolizować karierowicza koniunkturalnie zmieniającego swe poglądy i postępowanie. A co sądzić o aspirancie do roli wielkomistrzowskiej, który na dwa dni przed śmiercią, od umierającego VIII Wielkiego Mistrza Orderu Świętego Stanisława załatwia sobie "nominację", która miała go uczynić jego następcą? Na pewno nie ma to nic wspólnego z zasadami obowiązujących w Orderze Świętego Stanisława. Tego rodzaju przypadki nie powinny nigdy zaistnieć.

Dzisiaj, 250 lat po ustanowieniu, Order Świętego Stanisława jest rozczłonkowany jak ciało biskupa Stanisława ze Szczepanowa w 1079 roku. Jak wówczas, tak i obecnie nie brakuje różnorakich "siepaczy", których "rycerskość" nie polega na budowaniu lecz na destrukcji. Mimo to, wszyscy oni dumnie nakładają na siebie orderowe krzyże i rycerskie peleryny, czyniąc to dla splendoru i na pokaz. To napawa niesmakiem wielu naszych przyjaciół i zwolenników.

Niech te kilka okazjonalnie zaprezentowanych tu wątków, pobudzi osoby szczerze zainteresowane rozwojem Orderu Świętego Stanisława do dalszych przemyśleń. Czyż dzisiaj, 250 lat po założeniu Orderu, możemy otwarcie powiedzieć, że staliśmy się godnymi kontynuatorami idei wskazanych przez ostatniego króla Polski? Czy też raczej, cechuje nas pogoń za awansami orderowymi, a przerost ambicji przesłania niektórym to, co w Orderze Świętego Stanisława jest najważniejsze? Odpowiedzmy sobie na te pytania, a zbliżające się majowe dni świąteczne i obchody z nimi związane, niech będą czasem owocnej dyskusji i wymiany poglądów.

wstecz



              Strona Bractwa Orderu Świętego Stanisława