AKTUALNOŚCI  >  WYDARZENIA  >  SZCZEGÓŁY
10.11.2014
250. rocznica koronacji Stanisława Augusta Poniatowskiego

"Niechajże Bogu będzie cześć, honor i sława,
że nam dał Polaka, króla STANISŁAWA".
Rafalski, 1764

25 listopada 2014 roku mija 250 lat od dnia koronacji ostatniego polskiego monarchy - króla Rzeczypospolitej Obojga Narodów, jednego z największych krajów europejskich XVIII wieku. Obrzędu koronacji Stanisława Antoniego Poniatowskiego, podczas której przyjął imiona Stanisław August, dokonał prymas Polski Władysław Łubieński w kolegiacie św. Jana w Warszawie. Do koronacji użyto insygniów sprowadzonych z Wawelu.

Obowiązujące wówczas polskie ustawodawstwo, kwestie elekcji króla rozstrzygało precyzyjnie; króla obierano dożywotnio, a tron był zastrzeżony dla kandydata wyznania katolickiego. Prawo udziału w procedurze wyborczej potencjalnie posiadał każdy przedstawiciel stanu szlacheckiego - obywatel Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Niemniej, już od elekcji obu Sasów jak i Leszczyńskiego było wiadomo, że to nie polska szlachta, lecz obce mocarstwa będą decydowały o tym, kto zostanie królem Rzeczypospolitej. Tak też stało się w przypadku Poniatowskiego, którego wybór na króla był efektem cudzoziemskich wpływów. Jego elekcja odbyła się "w cieniu wojsk rosyjskich", nadto z rekomendacji dyplomatów Rosji i Prus oraz prorosyjskiego stronnictwa Czartoryskich "Familia". Wybór króla ogłoszono 7 września 1764 roku.

Stanisław August Poniatowski - założyciel Orderu Świętego Stanisława - był człowiekiem światłym o szerokiej wiedzy, politykiem o wyrazistej osobowości, przekonanym o potrzebie i możliwości racjonalnych reform państwa. Wstępował na tron z przekonaniem, iż wreszcie będzie mógł przekształcić Rzeczpospolitą w dobrze rządzone i nowoczesne państwo europejskie. Objął w panowanie kraj ogromny (733 tys. km2), ale całkowicie pogrążony w kryzysie politycznym; kraj pozbawiony sprawnego rządu, armii i dyplomacji. Bardzo trudna sytuacja wewnętrzna oraz wpływy i działania mocarstw sąsiednich, szczególnie Rosji - nie pozwoliły mu na zrealizowanie jego wizji politycznej, zakładającej daleko idące zmiany ustrojowe. Dla swoich reform nie mógł liczyć ani na wewnętrzne wsparcie stronnictw politycznych, ani na pomoc z zewnątrz. Każde jego działanie w interesie kraju, napotykało na opór Petersburga i niezrozumienie szlachty.

Mimo wielu niesprzyjających okoliczności, król dążył do zmiany archaicznego ustroju państwowego na konstytucyjną monarchię, ze sprawnym sejmem i władzą wykonawczą; dążył też do polepszenia położenia mieszczan i chłopów. Największym sukcesem przedsięwzięć reformatorskich króla było uchwalenie w 1791 roku Konstytucji 3 Maja. Do ważnych inicjatyw królewskich należą między innymi: reforma w armii, powołanie Szkoły Rycerskiej (1765) - pierwszej uczelni utrzymywanej przez skarb państwa oraz przygotowującej do służby wojskowej i publicznej, Komisji Edukacji Narodowej (1773) - państwowego organu zwierzchniego nad szkolnictwem, Rady Nieustającej (1775) - najwyższego organu rządowo-administracyjnego Rzeczypospolitej. Za jego panowania nastąpiło znaczne ożywienie życia naukowego; król został przyjęty w poczet członków Petersburskiej Akademii Nauk oraz Akademii Nauk w Berlinie. Za jego panowania rozpoczęto reformę monetarną, wycofując z obiegu wszystkie monety obce. Na jego zlecenie wzniesiono i przebudowano wiele obiektów w Warszawie.

Po klęsce insurekcji kościuszkowskiej (1794), Poniatowskiemu nakazano opuścić Warszawę (7 stycznia 1795) i zamieszkać w Grodnie. Nastąpił trzeci rozbiór Polski, po którym na rosyjskie żądanie zrzekł się tronu w rocznicę koronacji - 25 listopada 1795 roku.

10 marca 1797 roku, na "zaproszenie" cesarza Pawła I Romanowa, sprowadzono go do Petersburga gdzie zamieszkał w Pałacu Marmurowym. Wyzwolicielką z tego szyderczego upokorzenia okazała się śmierć. Zmarł nagle 12 lutego 1798 roku w Petersburgu i tam został pochowany w krypcie katolickiego kościoła św. Katarzyny.


 
W 1938 roku jego prochy zostały przekazane Polsce i na polecenie premiera Felicjana Sławoja Składkowskiego pochowane - bez stosownego ceremoniału - w jego rodzinnym Wołczynie, w krypcie kaplicy św. Trójcy.

"Umieszczenie króla przed wojną w Wołczynie (...) dyktowane było względami swoiście rozumianej ideologii. O Poniatowskim mówiono wtedy, że jest symbolem upadku Polski, jej mocarstwowości, sprawcą rozbiorów. Pogląd ten, naukowo nie uzasadniony, wywodził się z głosów współczesnej królowi opozycji. Trzeba było wielu badań historycznych, a szczególnie wysiłków prof. Wacława Tokarza, które kontynuowali w swoich pracach prof. E. Rostworowski i A. Zahorski, aby ukazać, ile jest w tej opinii prawdy. W tej chwili wprawdzie nie nazywamy Stanisława Augusta politykiem szczęśliwym, niemniej nie ujmujemy jego długotrwałych wysiłków, zmierzających do ocalenia państwa. Fakt, że Polska przestała istnieć - kłaść trzeba na karb nie przebierającej w środkach opozycji oraz ówczesnej sytuacji politycznej w Europie. W tym kontekście działalność polityczną króla - przypomnijmy, że był on twórcą dyplomacji polskiej i współtwórcą reform ustrojowych - ocenia się wysoko" (prof. Stanisław Herbst, 1971).

Po wkroczeniu w 1939 roku Armii Czerwonej do Wołczyna, grobowiec królewski został zniszczony. Domniemane szczątki Stanisława Augusta Poniatowskiego zostały zebrane dopiero w latach 1988-1989 i ponownie przekazane do Polski. W 1995 roku pochowano je w symbolicznym grobowcu w archikatedrze św. Jana w Warszawie, choć miejscem oficjalnej nekropolii polskich monarchów od XIV wieku jest Wawel. Także sam Stanisław August podczas wizyty w Krakowie w 1787 roku na swoje miejsce pochówku wybrał kryptę św. Leonarda w katedrze wawelskiej.

Stanisław August Poniatowski był władcą, który nie miał narzędzi ustrojowych do realizacji programu politycznego. Ówczesne konkurujące ze sobą stronnictwa magnackie słabo orientowały się w sytuacji międzynarodowej, stając się narzędziami obcych wpływów w rozgrywkach wewnętrznych. Król praktycznie od początku panowania pozostał bez zaplecza politycznego, bo choć należał do "Familii", to współpraca z jej członkami układała się źle i doszło do jej zerwania; przywódcy tego stronnictwa chcieli rządzić królem. Swoje stronnictwo Poniatowski zaczął budować dopiero jako król.

Postać króla Stanisława Augusta Poniatowskiego nadal bywa niekiedy przedmiotem nieusprawiedliwionej i przesadnej krytyki. Niewątpliwie rzutuje na to brak rzetelnej wiedzy o historycznych uwarunkowaniach czasu, w którym przyszło mu działać. Od wielu lat prowadzone są gruntowne badania naukowe, z których - właśnie przy uwzględnieniu warunków ówczesnej rzeczywistości politycznej - wynika jednoznacznie pozytywna ocena królewskich dokonań.

"W istocie, potępiający pogląd na to panowanie jest krzywdzący; był to okres wytrwałego dźwigania się Polski, uporczywej, systematycznej pracy nad wydostaniem się z upadku czasów saskich. Nie była to wcale epoka zła. Mimo, że się zakończyła katastrofą i że osiągnięta w tej epoce naprawa nie zdołała przynieść oczekiwanych owoców, była to w dziejach Polski epoka twórcza, o osiągnięciach godnych szacunku. (...) Gdyby Poniatowski żył w innych czasach, uważalibyśmy, że był to król dobry, pod niektórymi względami - raczej nie politycznymi, lecz kulturalnymi i administracyjnymi - jeden z najlepszych królów, jakich Polska miała. Jego los był tragiczny przez to, że wypadło mu doczekać się największych klęsk" (Jędrzej Giertych, "Tysiąc lat historii polskiego narodu", Tom II, Londyn 1986, s. 75-76).
 
Ferując sądy, weźmy też pod uwagę wypowiedzi przedstawicieli rosyjskiego ciemiężcy, kierowane pod adresem Stanisława Augusta. Cesarzowa Katarzyna II podsumowując panowanie Stanisława Augusta wypowiedziała pod jego adresem następujące słowa: "liczne przykłady nas utwierdziły, że ten władca stał zawsze w poprzek naszym interesom, żadne zorganizowane przeciw nam przedsięwzięcia nie odbyły się bez króla i pod jego głównym przewodem" (Jerzy Michalski, "Poczet królów i książąt polskich", Warszawa 1978, s. 450). Zaś ambasador rosyjskiej cesarzowej w Polsce Mikołaj Repnin tak pisał o Poniatowskim: "działał zawsze wbrew naszym korzyściom, stawał na czele wszelkich zmian w Polsce przeciwnych naszym widokom" (Anna Grześkowiak-Krwawicz "Wstęp" [w:] "Pamiętniki króla Stanisława Augusta", Warszawa 2013, s., 35).

Reasumując, o ile o rządach saskich można mówić, że były złe, to o rządach stanisławowskich trzeba powiedzieć, że były rozumne i podyktowane troską o dobro Polski. Stanisław August Poniatowski na pewno też nie zasłużył na pośmiertny los króla-tułacza. Jego miejscem wiecznego spoczynku powinien być Wawel. Tu grzebano każdego monarchę bez względu na jego zasługi, tylko z tej racji, że był polskim królem.

S.P.

wstecz



              Strona Bractwa Orderu Świętego Stanisława