AKTUALNOŚCI  >  WYDARZENIA  >  SZCZEGÓŁY
22.12.2015
25 lat prezydentury III RP

22 grudnia 1990 roku po wielu latach PRL-u rozpoczął urzędowanie pierwszy prezydent Rzeczpospolitej Polskiej wybrany w wolnych wyborach. Tego dnia po zaprzysiężeniu przed Zgromadzeniem Narodowym, prezydent Lech Wałęsa powiedział: "Staję przed Wami jako pierwszy prezydent Polski, wybrany bezpośrednio przez naród. Z tą chwilą zaczyna się uroczyście III Rzeczpospolita".

Dzisiaj, po 25 latach od tego historycznego wydarzenia warto przypomnieć, że pierwsze wybory prezydenckie odbyły się w oparciu o znowelizowaną konstytucję PRL z 1952 roku. Nikt wówczas nie wziął pod uwagę, że Polska ma inną, nie uchyloną konstytucję - Ustawę Konstytucyjną z dnia 23 kwietnia 1935 roku. Nikt nie uwzględnił też faktu, że ta Konstytucja była ustrojową podstawą działania i legitymacją emigracji powojennej. Jej postanowienia umożliwiły działalność prezydentów i rządów na obczyźnie, a tym samym kontynuację suwerennej polskiej państwowości. Ten grzech zaniechania dotychczas nie został naprawiony. Natomiast wprowadzona w 1997 roku nowa Konstytucja RP niczego w tym zakresie nie zmieniła.

Funkcjonowanie polskich władz na Uchodźstwie umożliwił art. 13 Konstytucji z 1935 roku. Stanowił on, że w razie wojny prezydent RP jest zobowiązany wyznaczyć swojego następcę na wypadek niemożności sprawowania urzędu. Ostatnimi politykami sprawującymi urząd Prezydenta RP na Uchodźstwie byli Ryszard Kaczorowski (zm. 10.04.2010 r.) i Juliusz Nowina-Sokolnicki (zm. 17.08.2009 r.). W 1990 roku obaj sprawowali urzędy prezydenckie i obaj zrzekli się ich na rzecz nowo wybranego w kraju prezydenta Lecha Wałęsy. Pierwszym, który przekazał władzę prezydencką do kraju był Juliusz Nowina-Sokolnicki. Uczynił to pisemnie, w formie dokumentu z dnia 11 listopada 1990 roku p.n. "Akt Przekazania Suwerennej Władzy", który skierował do Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Gest ten jednak nie doczekał się formalnego usankcjonowania. Prezydent Lech Wałęsa skorzystał natomiast z formy symbolicznej, którą zaoferował Ryszard Kaczorowski. Mianowicie, 22 grudnia 1990 roku już po zaprzysiężeniu, na Zamku Królewskim w Warszawie prezydent Lech Wałęsa odebrał oznaki godności prezydenckiej pozostające w posiadaniu Ryszarda Kaczorowskiego: oryginał Konstytucji RP z 1935 r., insygnia Orderu Orła Białego i Orderu Odrodzenia Polski, tłok pieczętny i pieczęcie, sztandar. W ten sposób, prezydent Lech Wałęsa przejmując od Ryszarda Kaczorowskiego insygnia władzy, a nie samą władzę, jedynie zasygnalizował społeczeństwu fakt zakończenia urzędowania jednego z prezydentów RP na Uchodźstwie. Przy tej okazji o drugim emigracyjnym prezydencie Juliuszu Nowinie-Sokolnickim nawet nie wspomniał, chociaż wcześniej przyjął od niego najwyższe odznaczenia państwowe II RP: Wielką Wstęgę Orderu Odrodzenia Polski (luty 1988 r.) oraz Order Orła Białego (październik 1989 r.).

Obok faktu istnienia i działania dwóch ostatnich prezydentów II RP do 1990 roku nie można przejść obojętnie. Nie podejmując inicjatywy Juliusza Nowiny-Sokolnickiego z 11 listopada 1990 r., nie zapraszając go nawet na oficjalne przekazanie pamiątek narodowych – tym samym nie okazano właściwego szacunku wielu Polakom w kraju i za granicą, którzy nierzadko całe życie poświęcili tej nowej, prawdziwej Polsce. Musimy pamiętać, że za urzędem Prezydenta RP na Uchodźstwie kryli się konkretni ludzie, ich praca, zasługi, awanse, odznaczenia. Dla wielu spośród z nich III RP nie dała nic, nawet symbolicznego uznania czy satysfakcji. To właśnie owi prezydenci na Uchodźstwie i ich środowiska polityczne, zapewnili faktyczną ciągłość instytucji państwowych II RP. Obaj mieli zalety i wady, swoich zwolenników i przeciwników. Obaj – w zależności od środowiska – byli uznawani i nieuznawani, alternatywni. Nie zmienia to faktu, iż przez swoją aktywność polityczną obaj przyczynili się do zachowania suwerennych instytucji II RP poza krajem, do przetrwania państwa polskiego na wygnaniu.

Po wielu latach walki i wyrzeczeń, krzywd i upokorzeń, odzyskaliśmy upragnioną wolność. W 1997 roku uchwaliliśmy nawet Konstytucję RP, ale wciąż nie mamy ciągłości prawnoustrojowej z II RP. Z punktu widzenia prawa nasza III RP jest sukcesorką PRL. Ten stan nie powinien dłużej trwać. Nadszedł czas, aby podjąć prace nad projektem nowej, poprawionej Konstytucji RP, która połączy tradycje niepodległościowe oraz zapewni ciągłość historyczną, prawną i polityczną naszego państwa. Nowa Konstytucja powinna stać się chlubnym świadectwem zdolności Polaków do naprawy państwa.

**********

 

wstecz



              Strona Bractwa Orderu Świętego Stanisława